Wystąpienie: Ryszard Wilk
Konf. 21.10.2026, godz. 18:46, 67. posiedzenie Sejmu, Poseł
Punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (druki nr 3136 i 3250).
Challenge accepted.
Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Czołem, Frysztak! To jest ósma z rzędu ustawa, która podnosi Polakom podatki. Mieliśmy najpierw podwyżkę podatków różnych, rozmaitych, pod hasłem uszczelnienia systemu, przed chwilą tylko mieliśmy podniesienie VAT-u na napoje bezalkoholowe, a teraz mamy podwyżkę akcyzy i jest to pod hasłem ratowania Narodowego Funduszu Zdrowia.
Szanowni Państwo! Ja na tę ustawę patrzę z dwóch perspektyw. Po pierwsze, jako poseł, a po drugie, jako osoba, która jest dotknięta pewną wadą fabryczną, o której wszyscy państwo wiecie. Sens tej ustawy oddaje jeden bardzo brutalny, ten z czarnego humoru, dowcip. Przychodzi syn do ojca i mówi: Tato, mówią w telewizji, że akcyza na alkohol rośnie, to znaczy, że będziesz mniej pił? Nie, to znaczy, że będziesz mniej jadł. To jest bardzo brutalne, ale to jest prawdziwe, bo jedyne co w tej ustawie się sprawdzi prawdopodobnie, to są wpływy do budżetu. 1,4 mln do NFZ-etu, 400 tys. do rządu.
Mówicie tutaj państwo o dostępności ekonomicznej. Czy naprawdę ktoś z was wierzy, że osoby, które lubią sobie wypić, jak zobaczą, że czteropak jest 3 zł albo 4 zł droższy albo butelka wódki jest 5 zł droższa, to że on wtedy powie: o nie, jak jest po 37 zł, to ja nie kupię? Oczywiście, że kupi. Czyli te koszty ekonomiczne tak naprawdę nie spadają na samego zainteresowanego. Spadają na jego otoczenie. Taka jest brutalna prawda i tutaj musielibyśmy tą akcyzę podnieść tak, żeby butelka kosztowała 300 zł, żeby ktoś się zastanowił. A osób uzależnionych, których mamy w kraju milion, cena w ogóle nie obchodzi. Obchodzi je zawartość, a nie cena. Podwyżka akcyzy paradoksalnie tak samo nie uderzy w nich, tylko uderzy w ich rodziny.
Kolejny problem, który może się pojawić, i o nim już wspomniano, to jest to, że im bardziej zwiększamy różnicę pomiędzy ceną legalnego alkoholu a produkcją nielegalnego, tym większa zachęta do omijania systemu. Mianowicie, że ludzie sobie zaczynają pędzić bimber. Mieliśmy taki przykład. W 2002 r. za rządów Leszka Millera, wpływy z akcyzy od alkoholu drastycznie spadały. I co zrobiono? Obniżono akcyzę o 30%. Jakie były tego efekty? Uwaga: wpływy do budżetu z podatku akcyzowego od sprzedaży alkoholu wzrosły. Jak to się stało? Ano bardzo prosto, to jest krzywa Laffera. Akcyzą podbito cenę tak wysoko, że ludzie zaczęli produkować u siebie w garażu. A w momencie, jak cenę obniżono, to ludzie sobie przekalkulowali, że szkoda się babrać z tymi zacierami, rurkami, gazem itd., i zaczęli sobie kupować w sklepie. A teraz idziemy w odwrotną stronę.
Szanowni Państwo! Ta ustawa na pewno przyniesie wpływy do budżetu, ale jeżeli ktoś tutaj mówi o jakichś czynnikach zdrowotnych, walce z alkoholizmem, to nie sądzę, że to tutaj pomoże. Jeżeli ktoś faktycznie ma na uwadze szkody ekonomiczne, które niewątpliwie są wyrządzane przez osoby dotknięte alkoholizmem czy nadużywają alkoholu, to nie tędy droga. Trzeba bardziej odkryć tabu, które jest związane z alkoholizmem. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu i mówić ludziom, że choroby alkoholowej nie da się cofnąć, ale da się ją zatrzymać. I życzę tego każdemu, kto jest nią dotknięty. Dziękuję. (Oklaski)
W tej sprawie
Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (druki nr 3136, 3250)
Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie)Transmisja (ok. godz. 18:46) (otwiera się w nowej karcie)
Skąd są te dane?
Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 31.10.2026 20:05
Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu
